1 października 2007 (poniedziałek)

N 38o 41.567’
W 009o 24.956’
Lisbona

Po wyjściu z Porto i wzięciu kursu na Maderę płyniemy w dość ciężkich warunkach.
Chcemy uciec przed kolejno tworzącymi się niżami w tym rejonie.
Niestety po przepłynięciu około 100 Mm mamy awarię fału foka, awarię świateł nawigacyjnych i to obu. Decydujemy się zawrócić w stronę Lisbony. Płyniemy na samym grocie, czasem wspomagając się silnikiem przez 12 godzin. Zawijamy do portu tuż po północy.
Rano budzimy się późno, bo po godz. 9. Bardzo przyjemna pogoda i równie przyjemna marina.
Od rana sporo rożnych prac pokładowych. Począwaszy od naprawy zamka w pokrowcu na grota, poprzez kolejną jazdę na maszt po zerwany fał.
W końcu Wojtkowi udaje się zlokalizować sklep, gdzie da się kupić 24 V żarówki. Nie opuszczają nas problemy z naszymi swiatłami nawigacyjnymi (właśnie Czarek lutuje nowo zakupioną lutownicą całą wiązkę przewodów w forpiku). Poprzednia lampa – czerwone, lewoburtowe swiatło nawigacyjne - slużyło nam zaledwie 1 dobę (na fotce widać co się z nim stało).
Dobry humor nas nie opuszcza. Przecież nasze przebiegi dzienne wynoszą po 150 Mm (około 270 km). Czas mija szybko, o wiele szybciej niż się spodziewaliśmy.
Pozdrowienia dla wszystkich!!!

Lisbon.
After we left Porto and set our course for Madeira we’re sailing in pretty rough conditions. We’re trying to escape a series of successive low pressure systems in the region.
Unfortunately after about 100 nautical miles our jib halyard breaks and we decide to take a detour by Lisbon. We get there just after midnight.
We wake up around 9 a.m. The weather is nice and so is the marina we discover. All kinds of “deck” work to do. From the lazy jack zipper, through yet another ride-up the mast to get the broken jib halyard.
At last Wojtek manages to find a marine store in Lisbon which stocks 24 V bulbs. Our problems with navigation lights continue (Czarek is using our newly purchased soldering gear to sort out the connections in our anchor compartment). Our red front port light lived only 24 hours (ref. the photo to see what happened).
Yet good spirits stay with us. After all our daily runs exceed 150 nautical miles (approximately 270 km). The time passes very quickly, much more quickly than we anticipated.

Lisbonne.
Apres avoir quitte Porto et mis le cap sur Madere nous navigons dans des conditions assez difficiles. Nous tentons de fuir une serie de depressions en formation dans le secteur. Helas, après avoir effectue environ 100 Milles nautiques nous avons une rupture de drisse de foc et decidons de nous derouter sur Lisbonne. Nous y arrivons peu après minuit.
Lendemain matin nous nous levons après 9h par beau temps et dans une marina bien agreable.
Des le matin nous nous employons a des divers travaux de bord. En commencant par la reparation de la fermeture éclair du lazy bag, et en continuant par un autre voyage en haut du mat pour recuperer la drisse du foc.
Enfin Wojtek reussit a localiser un magasin a Lisbonne ou on peut acheter des ampoules de 24 V. On a beaucoup de problemes avec nos feux de navigation (Czarek se sert du fer a souder fraichement acquis pour ressouder un paquet de cables electriques dans la baille a mouillage)
La lampe babord precedente n`aura servi une nuit (on peut voir sur la photo ce qui lui est arrive).
La bonne humeur ne nous quitte pas. Nous faisons des bonnes etapes journalieres de 150 milles (environ 270 km). Le temps passe vite, beaucoup plus vite que nous pensions.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Zostaw komentarz

Musisz byc zalogowany Zaloguj aby moc komentowac.